chorobliwy pęd do wiedzy
Lifestyle

Chorobliwy pęd do wiedzy, czy Ciebie też to dotyczy?

Tematyka rozwoju osobistego jest bardzo na topie, zwłaszcza teraz, gdy mieliśmy sporo czasu dla siebie. Bardzo często za akcją „zostań w domu” kryło się nie tylko nakłanianie do czasowej kwarantanny, ale też zrobienie czegoś wartościowego dla siebie. Miałam wrażenie, że z każdej strony byłam bombardowana przeróżnymi ofertami kursów online, webinarami, podcastami i ebookami, a wszystko po to, aby ten czas pożytecznie wykorzystać na samorozwój i postawić ten upragniony krok naprzód.


Gdzie są granice?

Już kilka razy spotkałam się z określeniem „ćpanie wiedzy”, „infożercy”, czy „infovore”. Coraz szybciej pędzimy i bombardujemy się ogromną ilością informacji po to, aby być lepsi i mądrzejsi. W końcu mówi się, że zdobywanie wiedzy to inwestycja w siebie. Tylko czy tego nie jest za dużo? Czy ta cała wiedza jest nam potrzebna? Czy nie nauczylibyśmy się więcej działając i dowiadując się krok po kroku dokładnie tego, czego na bieżąco potrzebujemy?


Nadmiar wiedzy…

To nie jest tak, żeby nie zdobywać nowej wiedzy, bo każdemu to się przyda, ale we wszystkim ważny jest umiar. I wiesz co? Te wszystkie kursy, webinary i szkolenia, które sugerują „Twoje życie się zmieni” to ogromna pokusa. Przecież chcę, żeby tak było, więc i ja połknęłam ten haczyk. Przeczytałam zaległe ebooki, zrobiłam kurs online o tworzeniu stron internetowych, ale to było dla mnie za mało. Wykupiłam kolejne dwa kursy dotyczące blogowania i social media, bo skoro to robię i lubię, to pora przejść na wyższy level. Początkowo czułam ogromną euforię, zapał do działania. Pochłaniałam wiedzę jak szalona w bardzo krótkim czasie aż do pewnego momentu. Szybko do mnie dotarło, że to jednak tak nie działa. Zamiast inspiracji, ogarniało mnie straszne przytłoczenie.


Learn as you go…

I coś w tym jest, bo od samego czytania i zaliczania kolejnych kursów nikt jeszcze niczego w swoim życiu nie zmienił. A im więcej tej wiedzy pochlałam, tym mniej czasu miałam na zastosowanie jej w praktyce. Chcę dalej realizować swoje marzenia, rozwijać się, ale bez nerwów i frustracji. Nie muszę być doskonała, a sukcesy mogą przychodzić wolniej, w moim tempie i nie oznacza to, że jestem gorsza. Owszem zdobywanie wiedzy jest fajne, ale wszystko w granicach zdrowego rozsądku i w taki sposób, żeby mieć czas testować ją w praktyce.


Ciekawa jestem, jak to wygląda u Was, zdarzało Wam się wpaść w pęd pochłaniania wiedzy?

Mam na imię Agnieszka i bardzo się cieszę, że udało Ci się trafić do mojego świata. Uwielbiam dobrą herbatę, koty i prostotę w każdej kwestii. A Ty co lubisz?

18 komentarzy

  • Iwona

    Lubię się uczyć, ale bardziej z otoczenia i tego, co mi gdzieś wpada w ucho. Jak mnie coś interesuje to oglądam sobie jakieś filmiki na ten temat lub czytam 🙂

  • Beautiful Duty

    no ja nie brałam udziału w żandym webinarium ani szkoleniu 🙂 jakoś nie cuzję takiej potrzeby 😉 ale jak chcę być mądrzejsza to po prostu się ekduję, ale nie robię tego cały czas ;D tlyko na spokojnie powoli, to co w dnaym momencie mi się rpzydaje to to wystarczy 🙂

  • Przy kubku herbaty

    Nigdy nie należałam do tej grupy, lubię zdobywać wiedzę i rozwijać się, ale tylko gdy czuję że mam braki w danym temacie. W czasie kwarantanny uczestniczyłam w trzech kursach on-line, które akurat przydadzą mi się w pracy. Niestety dwa fajne szkolenia przez pandemię mi przepadły 🙁

  • coosure

    Absolutnie. Ja nigdy nie ulegam zadnym pokusom, kursom, audytom itd itd.. ponieważ patrzę na te sprawy pod kategorią “czy mi się to przyda czy zabierze czas”. Jeżeli jest coś, czego szukałam przez x czasu to oczywiście biorę to, ale jeśli jest coś bo jest to standardowo odpuszczam 🙂

  • Anonim

    Myślę, że powinniśmy pogłębiać wiedzę jedynie w takiej tematyce, która rzeczywiście nas interesuje – nie warto trzymać kilku srok za ogon 😛

  • Dollka

    Muszę przyznać, że ja również uwielbiam zdobywać nową wiedzę. Też zapisałam się na kurs z IT i jestem w jego trakcie. Czasu na realizację moich wszystkich chęci zawsze miałam za mało, więc może dlatego nie myślę o tym w ten sposób. Chciałabym tworzyć strony, napisać książkę, robić charakteryzacje, tworzyć muzykę, uczyć się języka, tworzyć grafiki… i wiele więcej! Niestety to nie jest możliwe, przynajmniej póki co jeszcze sobie tego nie poukładałam. Muszę w końcu wziąć się za organizację, może dzięki temu będę miała czas też na praktykę. 😉 Mogłabyś dać namiary na kurs z tworzenia stron? Obecnie uczę się na własną rękę, ale w przyszłości chętnie przeanalizowałabym to jeszcze raz z profesjonalnym kursem. 🙂

  • Agnieszka

    Chyba każdy przez coś takiego przechodził- i ja również. Potem poczułam totalny przesyt i teraz sporadycznie biorę udział w jakiś webinarach czy innych szkoleniach. Wybieram najciekawsze i tylko wtedy, gdy naprawdę mam na to czas. I tak jak piszesz, sam udział jeszcze nic nam nie gwarantuje- bo po kursie czeka zawsze morze pracy w nas samych…
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy 🙂

  • Agata

    Ja przez czas kwarantanny nie robiłam żadnego kursu bo nie miałam na to czasu. Kiedyś robiłam takie kursy online i faktycznie co za dużo to niezdrowo. Ale zawsze warto coś nowego się dowiedzieć 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.