Co się dzieje z tymi rozmiarami
Lifestyle

Co się dzieje z tymi rozmiarami? To jakiś kosmos!

Figury anorektycznej modelki nigdy nie będę miała. Nastał ten czas, kiedy na szczęście zaakceptowałam siebie i swoje kobiece krągłości. Niestety, kiedy muszę kupić nową parę spodni zawsze kończy się to totalnym pogorszeniem mojego nastroju. Dobrze, że z górną odzieżą nie mam problemu. Generalnie zakup spodni staram się nie planować i kupuję przy okazji innych zakupów. Niemniej, jeśli wiem, że muszę koniecznie kupić spodnie w konkretnym celu, to wierzcie mi, ale za każdym razem kończy się to wieloma przymiarkami. Takie wyjście nie trwa 1 godzinę, ale 2-3, a jak uda mi się znaleźć idealną parę, to czuję się jakbym zdobyła nieosiągalny dla siebie szczyt. Tak samo było w tą sobotę. Znalezienie odpowiedniej pary przerodziło się w nie lada wyzwanie.
 
Spaceruję po Wroclavii i dostrzegłam świetnie spodnie. Wysoki stan i wąskie nogawki, to co bardzo lubię. Wydaje się, że będą leżeć idealnie. Zastanawiam się nad rozmiarem, no dobra na tyłku mam 36 to wezmę też 38, tak na wszelki wypadek, aby nie lecieć potem po większy rozmiar. Przymierzam, zaczynam zawsze od rozmiaru 36, ot taka tam słabość do mniejszych rozmiarów i co się okazuje? Idealnie nie leżą, 36 ciut za wąskie w udach, a 38 w pasie znowu za luźne. No dobra, to poszukam jeszcze w innych sklepach. W Bershce znowu żeby wejść w 36 to mogę sobie tylko pomarzyć. Po wielu przymiarkach weszłam do Stradivariusa, a tam 38 za małe i moje zdziwienie, że 40 pasuje. Czyżbym przytyła?  
 
Zaczęłam się zastanawiać, co się dzieje z tymi rozmiarami. Przecież kiedyś jak ważyłam 12 kg więcej nosiłam rozmiar 40 lub 42, w zależności od fasonu i nie musiałam brać do przymierzalni trzech rozmiarów. Teraz to jedna wielka loteria. Wcześniej do przymierzenia brałam 36 i 38, a teraz muszę i 40, bo nie wiem jaki rozmiar będzie pasował. Niestety to powoduje, że często odechciewa mi się robienia zakupów. Chciałabym wejść, przymierzyć i kupić, a nie udawać się na wielogodzinne polowanie i zmagać się z rozterkami rozmiarowymi
 
Na szczęście poradziłam sobie ze swoją kobiecą mentalnością i nie uważam już, że rozmiar jest jakimś wyznacznikiem. Kiedyś bardzo chciałam chodzić tylko w S-kach. Teraz wiem, że jest to kompletna bzdura i największa głupota. Kupuję ubrania, które są dopasowane i w których czuję się dobrze. Nie ważne w jakim będą rozmiarze. Najważniejsze, aby się podobać samej sobie i czuć się dobrze w swoim ciele, a te rozmiary w siekówkach to jakiś kosmos! 
  
Ciekawa jestem jak jest u Was, czy też zmagacie się z podobnymi trudnościami? 
 

Mam na imię Agnieszka i bardzo się cieszę, że udało Ci się trafić do mojego świata. Uwielbiam dobrą herbatę, koty i prostotę w każdej kwestii. A Ty co lubisz?

11 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.