fitnessowe postanowienia
Lifestyle

Fitnessowe postanowienia i mój sposób na zły nastrój

 

Muszę Wam się przyznać, że ostatnio mam trochę mniej czasu, bo postanowiłam przestać narzekać i  zabrałam się do roboty. Dla lepszego samopoczucia zaczęłam więcej się ruszać. Prawdę mówiąc ćwiczenia w domu nie wychodziły mi za bardzo. Dlatego dałam się namówić koleżance i zapisałam się do klubu fitness. Długo się nad tym zastanawiałam, ale skusił mnie przede wszystkim ciekawy grafik. 

Wcześniej miałam przygody z siłowniami i klubami, jednak ze względu na nawał pracy zrezygnowałam, a potem były tylko wymówki, aby nie wracać. Czasami trochę mi brakowało  energetyzującej atmosfery sali do fitnessu i ćwiczeń w towarzystwie. Teraz już wiem, że powrót do klubu był dobrą decyzją. Szczególnie przypadły mi do gustu zajęcia: zdrowy kręgosłup, stretching i ABT. Jeszcze muszę koniecznie wybrać się na TRX, na który od bardzo dawna chciałam się wybrać, ale zawsze coś stało mi na przeszkodzie. 

Dodatkowo najważniejsze korzyści jakie zauważyłam z uczęszczania w zajęciach fitness to: 

1. MOTYWACJA DO ĆWICZEŃ

W domu naprawdę trudno się zmobilizować do ćwiczeń. W otoczeniu innych osób i motywujące słowa instruktora sprawiają, że czuję chęć i o wiele większą motywację.  

2. ODPOCZYNEK OD DOMOWEJ RUTYNY

Po pracy do domu, rano do pracy i ta ciągła rutyna. Od pewnego czasu zaczęło mnie to szczególnie przytłaczać. Uświadomiłam sobie, że z każdym dniem robię się coraz to większą kurą domową. Fajnie jest trochę odpocząć od znanych sobie czterech ścian i domowników. Zajęcia grupowe stały się dla mnie taką oazą, w której mogę oderwać się od codzienności i rutynowych obowiązków. 

3. WALKA ZE ZŁYM NASTROJEM 

Ostatnio mam pod górkę i przy okazji  nie jeden spadek motywacyjny już zaliczyłam, a ruch to jeden z najzdrowszych sposobów, by pokonać złe samopoczucie. Ćwiczenia w grupie w rytm energetycznej muzyki pozwalają mi zredukować stres i dają odprężenie. Nawet nie wiecie jak fajnie się poczułam robiąc sobie w poniedziałek mały maraton. Najpierw poszłam na ABT, gdzie wyrzuciłam z siebie wszystkie złe emocje. Zajęcia dały mi duży wycisk, mocno je odczułam, ale byłam przyjemnie zmęczona. Na koniec zaserwowałam sobie stretching, dzięki któremu mogłam się porozciągać i zrelaksować. Po dwugodzinnym wysiłku wróciłam do domu ogromnie zmęczona, ale bardzo zadowolona i wyluzowana. Postanowiłam robić sobie takie maratony dwa razy w tygodniu. 

A jak wytrwać w postanowieniach?

W tym wszystkim najważniejsze jest to, aby słuchać samego siebie i nie stawiać sobie za wysokiej poprzeczki, bo to może nas skutecznie zdemotywować. Należy zaczynać powoli i szukać dla siebie zajęć, które nam się spodobają. Może siłownia, basen albo zajęcia grupowe? Tyle jest możliwości, że na pewno każdy znajdzie coś dla siebie.

♥ ♥ ♥ 

Cieszę się, że zdecydowałam się na taki mały skok w bok jakim jest fitness. Przełamałam się i jest super! Mogę wyładować swoją złość, a przy okazji ile dobrego zrobi to dla mojej figury. Po prostu same plusy. A Ty masz swój sposób na pokonanie złego nastroju i przełamanie codziennej rutyny? 

 
 

Mam na imię Agnieszka i bardzo się cieszę, że udało Ci się trafić do mojego świata. Uwielbiam dobrą herbatę, koty i prostotę w każdej kwestii. A Ty co lubisz?

3 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.