Lifestyle

Jedziemy na wakacje – jak to zrobić, żeby niczego nie zapomnieć?

Już nadszedł czas na nasz wyjazd
do Szklarskiej Poręby. Zanim jednak wyruszyliśmy w drogę trzeba było jeszcze się spakować. Nie lubię tego strasznie. Niekiedy idzie mi szybko, a innym razem mam
wielką pustkę w głowie i najchętniej zabrałabym ze sobą całą szafę. Zanim wprowadziłam swoją metodę to bardzo często zdarzało się, że zapomniałam
o czymś co było dla mnie ważne. Jeśli dobrze zaplanujemy pakowanie, to będziemy
mieli pewność, że wyjazd będzie naprawdę udany. Ja mam metodę
zapisywania. W tym roku uzupełniam trzy listy:
  1. co zabrać ze sobą,
  2. co zrobić przed wyjazdem, 
  3. co kupić jak będziemy na
    miejscu.
Listy trzymałam na wierzchu i
systematycznie uzupełniałam jak coś mi się przypomniało. Listy zaczęłam uzupełniać na 4 dni przed wyjazdem.
Jeśli chodzi o listę „co zabrać
ze sobą” to wprowadziłam ją już wcześniej i sprawdziła się. Dzięki zapisywaniu
nie zdarzyło się, abym o czymś zapomniała. Taką listę dzielę na 4 kategorie:
  • ubrania
  • kosmetyki
  • elektronika
  • apteczka
  • inne.

W dniu wyjazdu sprawdzam dokładnie
to co zapisałam na liście, czy o czymś czasami nie zapomniałam. Pozycje odhaczam po kolei w trakcie pakowania. Staram się oczywiście, aby nie przesadzić z ilością
ciuchów i kosmetyków, bo niestety nam kobietą często to się zdarza. Jednak mój mąż za każdym razem dokucza mi z tego powodu twierdząc, że znowu za dużo skapowałam. Tak na marginesie uważam, że z każdym rokiem idzie mi coraz lepiej minimalizowanie swojego bagażu.

Co do pozostałych dwóch list, to
wprowadziłam je w tym roku. Zmieniliśmy sposób odżywania i nie ukrywam, że za każdym
razem na wakacjach przybywały mi dodatkowe kilogramy. W tym roku postaram się,
żeby było inaczej. W końcu udało mi się zrzucić 12 kg i nie chcę, aby jeden
wyjazd popsuł moje starania. Żeby nie było zbytniej rozpusty zaplanowałam co
będziemy sobie przygotowywać na śniadania i kolacje. Na obiady oczywiście wychodzimy, bo w końcu to wakacje i nie mam zamiaru utknąć w garach,
ale śniadania i kolacje zawsze można przygotować samemu. Do tej pory
niestety było tak, że poza obiadem głód zabijaliśmy bardzo niezdrowymi rzeczami
takimi jak np. zupki chińskie. W naszym pokoju jest na szczęście aneks kuchenny
i lodówka, dlatego jest bardzo ułatwione przygotowanie zdrowych i sycących
posiłków. Na liście „co mam zrobić przed wyjazdem” znajdzie się też parę
kuchennych przysmaków, które zrobiłam i zabrałam ze sobą. Jechaliśmy
akurat samochodem, więc nie było z tym problemu. W sumie to też tylko kilka
pozycji, które nie zajęły wiele miejsca. Po przyjeździe jeszcze przed zameldowaniem
się w pokoju zawsze robimy w pobliskim sklepie lub markecie zakupy spożywcze. Tym
razem, żeby było to ułatwione miałam ze sobą listę. Nie wiem czemu tak mam, że jak jestem w sklepie to często nie mam pomysłu na
posiłki, albo zapominam o podstawowych rzeczach i kończy się tym, że podczas gotowania nie ma tego albo tamtego i trzeba znowu iść do sklepu.
Dzięki takiemu plannerowi posiłków i liście zakupów poszło szybko i
sprawnie. Za każdym
razem jak coś mi się przypominało to uzupełniam swoje trzy listy. Pomysł się sprawdził. Jestem tylko ciekawa, czy wrócę do domu z dodatkowymi kilogramami, ale to się okaże za kilka dni dopiero. 

A Wy macie swoje sposoby na pakowanie?

Mam na imię Agnieszka i bardzo się cieszę, że udało Ci się trafić do mojego świata. Uwielbiam dobrą herbatę, koty i prostotę w każdej kwestii. A Ty co lubisz?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.