Makeup, czyli moi makijażowi ulubieńcy

Nie posiadam zbytnio zdolności w tej materii. W trackie urlopu miałam nauczyć się robić kreskę na górnej powiecie, ale skończyło się tylko na planach. Podziwiam dziewczyny, które na co dzień mają nienaganny makijaż nawet pod koniec dnia. Jako posiadaczka cery mieszanej z tendencją do przetłuszczania się mam problem ze świeceniem się cery. Dodatkowo stosuję kremy z wysokim filtrem, aby nie nabawić się nowych przebarwień. Nie maluję się jakoś mocno, jestem raczej zwolenniczką makijażu no makeup. Tuszuję trochę mankamenty swojej cery, nakładam róż na policzki i podkreślam rzęsy. Nie wyobrażam sobie nawet najprostszego makijażu bez wytuszowanych rzęs, dla mnie to podstawa. Dzisiaj chciałam się z Wami podzielić swoimi ulubieńcami, z którymi praktycznie nie rozstaję się.
1. Maybelline Affinimat, matujący puder w kamieniu
Puder jest dobrze zmielony i przy mojej mieszanej cerze nawet dobrze matuje, na około 4-5 godzin. Po upływie tego czasu dokładam trochę pudru i dalej makijaż wygląda dość dobrze. Nie zauważyłam przesuszenia ani zapychania. Długo już ze mną jest, co widać po opakowaniu. Jeszcze trochę i się skończy. Jest to już moje drugie opakowanie. Zastanawiam się, czy nie wypróbować czegoś innego, ale jeszcze zobaczę. Może któraś z Was poleci mi jakiegoś swojego ulubieńca?
2. Garnier, nawilżający krem BB 5w1 do skóry mieszanej i tłustej (jasny)
Zacznę od tego, że moja skóra nie przepada za ciężkimi podkładami. Zauważyłam, że wtedy nawet jakby jeszcze mocniej się przetłuszczała i zapychała się. Ten krem BB poleciła mi makijażystka na indywidualnej lekcji makijażu (KLIK). Szczerze byłam zaskoczona, że taki krem ma nawet takie dobre krycie. Skóra wygląda naturalnie, bez efektu maski, czyli tak jak akurat lubię. Wyrównuje koloryt skóry i lekko tuszuje niedoskonałości. Dla mnie dużym plusem jest to, że nie zapycha porów i nie uczulił mnie ani nie podrażnił. Osobiście szybko przyzwyczaiłam się do jego konsystencji i nawet ją polubiłam za to, jak równomiernie można nałożyć ten produkt. Na mojej cerze sprawdza się wyśmienicie i nie sądzę, bym chciała szybko zamienić go na inny.
3. Maybelline Affinitone, korektor w sztyfcie
Korektor kupiłam na promocji w Rossmannie. Może nie jest jakiś wybitnie dobry, ale u mnie sprawdza się przy mniejszych niedoskonałościach i zaczerwienieniach. Osobiście uwielbiam korektory w sztyfcie. W pędzelku nie wiem czemu, ale drażnią mnie. 
4. Catrice Camouflage Cream, korektor kryjący
Ten korektor został mi również polecony na indywidualnej lekcji makijażu. U mnie sprawdza się świetnie w trackie tzw. trudnych dni, kiedy mam do zatuszowania dużo niedoskonałości. Bardzo dobrze kryje. Również moje przebarwienia są praktycznie niewidoczne po jego użyciu. Stosuję go z lekkim kremem BB, bo wolę stosować ciężkie kosmetyki tylko punktowo, zamiast na całą buzię. Bardzo dobrze się trzyma, jest wydajny i w dobrej cenie. Pod oczy nie stosuję go, bo według mnie jest za ciężki do tego celu.
5. Wibo Smooth’n Wear (prasowany róż do policzków)
Co tu dużo mówić. Fajny róż w super cenie. Jest mocno napigmentowany. Wystarczy nałożyć go niewiele, by uzyskać efekt zdrowego rumieńca. Utrzymuje się niemal cały dzień, jednak zdecydowanie traci na intensywności. Łatwo go rozetrzeć. Jak dla mnie jest ok. Nie jestem jakoś szczególnie wymagająca, ale polubiłam go. Jest tak często używany i noszony w mojej kosmetyczce, że aż napis się starł z opakowania 🙂
6. Sephora Colorful, róż do policzków
Ten róż uwielbiam za kolor i praktycznie dlatego go kupiłam. Nadaje subtelny rumieniec i pięknie się komponuje z moją cerą. W sumie nie wiem czemu go tak lubię, bo szybko znika z mojej twarzy. Pod koniec pracy nie ma po ani śladu. Jego plusami to tylko kolor i wydajność. Co do trwałości mam zastrzeżenia, ale jakoś przypadł mi do gustu. Dziwne, ale prawdziwe 🙂 Może poszukam jakiegoś bardziej trwałego zamiennika. Kusi mnie zakup jakiegoś satynowego różu z lekkim połyskiem, ale nie mam pomysłu. Może mi coś polecicie?
7. Tusze do rzęs Eveline
Uwielbiam tusze do rzęs z Eveline za cenę i to jak podkreślają moje rzęsy. Za każdym razem kupuję inny rodzaj tuszu Eveline i nigdy jeszcze się nie zawiodłam. Żaden nie sklejał rzęs i się nie kruszył. Kolejnym dużym plusem jest to, że nie uczulają, a uwierzcie mi, że tusz do rzęs potrafi uczulić. Dość, że oczy miałam jak królik, to jeszcze podpuchnięte. Wyglądałam komicznie. Dobrze, że miałam wtedy wolne i zanim wróciłam do pracy to mi przeszło.
Na tym kończę swoją skromną listę makijażowych ulubieńców. Jestem ciekawa jacy są Wasi ulubieńcy. Może dzięki waszym poleceniom jakaś nowa perełka trafi do mojej kosmetyczki 🙂


Aga

Mam na imię Agnieszka i bardzo się cieszę, że udało Ci się trafić do mojego świata. Uwielbiam dobrą herbatę, koty i prostotę w każdej kwestii. A Ty co lubisz?

Może Ci się również spodoba

2 komentarze

  1. Uwielbiam wszystkie tusze Eveline, ale ten korektor Catrice też mam – obowiązkowo na drobne niedoskonałości 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *