Lifestyle

Migawki z wakacji 2017

 
 
 
Niestety wszystko co dobre, szybko się kończy. Niedawno pakowaliśmy się i ruszaliśmy w drogę, a dzisiaj jesteśmy już po. Co prawda jeszcze mam urlop i nabieram siły w domu, ale niestety to też niebawem się skończy. Na szczęście pozostały miłe wspomnienia i zdjęcia. Tym razem robiłam ich naprawdę sporo. Odkryłam, że robienie zdjęć trochę jednak mi wychodzi, więc w tym roku to ja przejęłam funkcję „fotografa”. 
 
Wakacje spędziliśmy w Szklarskiej Porębie. Pojechaliśmy tam ze względu na to, że w tamtym roku bardzo nam się tam spodobało, zwłaszcza miejsce w którym się zatrzymaliśmy. Drugim plusem była odległość. Z Wrocławia samochodem można tam dojechać w dwie godziny.
 

Wycieczki

 
Góry lubię za to, że mimo niepogody jest zawsze co robić. W pierwszy dzień przyjazdu trochę padało, ale to był dzień organizacyjny, więc tym zbytnio się nie przejęliśmy. Drugiego dnia rano siąpił deszcz, ale to nas nie odstraszyło i wybraliśmy się na Szrenicę wyciągiem. Dzięki takiej pogodzie nie staliśmy w kolejce, która była dosyć długa następnego dnia jak się rozpogodziło.
 
Ze Szrenicy zeszliśmy już na własnych nogach. Już i tak wystarczająco miałam wyrzuty sumienia, że na szczyt dostaliśmy się kolejką linową, ale to była naprawdę dobra zabawa. Polecam. Za wjazd na samą górę zapłaciliśmy 33 zł za osobę.
 
 

Kolejnym punktem było Schronisko Pod Łabskim Szczytem, gdzie wypiliśmy grzane wino i podziwialiśmy widoki. Po drodze zboczyliśmy trochę z trasy  na czeski żółty szlak, który po kilkuset metrach lekkiego zejścia doprowadził nas do schroniska Vosecká bouda. Klimatyczne miejsce z pysznym jedzeniem. Skusiłam się na kwaśnicę i rewelacyjne ciasto z owocami. W sumie ciasteczko za granicą się nie liczy. Można tam płacić w złotówkach i nie ma problemu z dogadaniem się. 

 
 
Następne dni również spędziliśmy na zwiedzaniu. Odwiedziliśmy Wodospad Szklarki, Wodospad Kamieńczyka, zakręt śmierci i Sztolnie Dawnej Kopali Pirytu. Wszystko bez zbędnego pośpiechu i malowniczymi szlakami. W ostatni dzień przed wyjazdem wyruszyliśmy na wycieczkę na Wysoki Kamień w Górach Izerskich. Trasa bardzo łatwa i szczególnie polecana dla rodzin z dziećmi. Mimo to i tak dostaliśmy trochę w kość, ale warto było.
 

Jedzenie

 
W tym roku postanowiłam, że nie będziemy przesadzać. Śniadania robiliśmy sobie w pokoju, z kolacjami też tak miało być, ale porcje obiadowe były tak duże, że czuliśmy się wręcz przeżarci. Jedzenie bardzo smaczne. Szczególnie podobało nam się w restauracji Harnasie i w Oberży u Hochoła. Ceny porównywalne, obsługa bardzo miła i ogromne porcje. Wybraliśmy się nawet do Fantazji na wychwalane przez wszystkich gofry. Były to gofry XXL i naprawdę były spore. Tego dnia zrezygnowaliśmy z obiadu i zjedliśmy kolację w pokoju. Czuliśmy, że już nie damy rady wcisnąć kolejnej dużej porcji jedzenia. Gofry były genialne, na sam widok aż ślinka cieknie.   

 

Nocleg

Wieczory spędzaliśmy w pokoju na leniuchowaniu i na basenie. Właśnie z tego powodu spodobało nam się to miejsce. Zatrzymaliśmy się w Apartamentach Malina. Pokoje bardzo ładne i z własnym aneksem kuchennym. Praktycznie wszystko było w pokoju łącznie z ręcznikami. Strefa SPA jest dostępna na gości codziennie w godzinach od 11:00 do 20:30. Znajduje się tam basen ze strefą masażu i brodzikiem dla dzieci, sauna parowa oraz sauna fińska. Świetny sposób, aby odprężyć się po wycieczkach górskich. Bardzo fajne miejsce i nawet mamy zamiar wrócić tam jesienią na weekend. Z czystym sumieniem mogę polecić to miejsce.   

Podsumowując, ten wyjazd był bardzo udany. Odpoczęłam od codziennego życia i innych spraw. Wróciłam szczęśliwa, z nowymi postanowieniami i gotowa do działania.

 
A jak wyglądają Wasze wakacje? Jesteście już po, czy dopiero wybieracie się na urlop?

Mam na imię Agnieszka i bardzo się cieszę, że udało Ci się trafić do mojego świata. Uwielbiam dobrą herbatę, koty i prostotę w każdej kwestii. A Ty co lubisz?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.