Lifestyle

Minimalizm po mojemu

Ostatnio stał się bardzo popularny minimalizm. Niektóre sławne  blogerki opisywały jak to pozbyły się kilka lub nawet kilkanaście worków ciuchów, bo chciały oczyścić swoją przestrzeń i uporządkować życie. Czytając artykuły o minimalizmie uświadomiłam sobie, że już dawno zagościł w moim życiu ten nowy, modny styl życia, ale na moich zasadach i nie było to celowe. Tak naprawdę często do minimalizmu zmusza nas brak funduszy. Cóż takie życie. Nie zawsze jest różowo. Na szczęście moja mama nauczyła mnie szacunku do pieniędzy i potrafię sobie odmawiać różnych rzeczy. Gdyby nie to, często gęsto nie starczałoby mi pieniędzy do następnej pensji. Zanim pozwalam sobie na małe szaleństwo zakupowe opłacam wszystkie rachunki, odkładam na leki, wyliczam ile mniej więcej powinno mi starczyć do końca miesiąca itd. Dodatkowo mieszkając w małym mieszkaniu nie możemy sobie pozwolić na to, aby zagracać swoją przestrzeń. Nie lubię jak jest bałagan, a jak jest dużo rzeczy to i ciężko utrzymać porządek. Dlatego trzymam się poniższych zasad:

  1. Nie kupuję, bo to okazja i może się przydać
  2. Pozbywam się rzeczy, których nie noszę, nie używam i są zniszczone
  3. Po każdym sezonie robię porządek w szafach (nie tylko z ubraniami) 
  4. Ograniczyłam kupowanie bibelotów
  5. Zanim coś kupię zastanawiam się, czy faktycznie jest mi to potrzebne
  6. Jak ogrania mnie chęć kupowania robię sobie “chciejlisty”
  7. Nie mam ciuchów “po domu” 
  8. Pozbywam się kosmetyków, które mi nie służą lub szukam innego ich zastosowania
  9. Ograniczyłam ilość detergentów do minimum – nie tylko sposób na bycie eko, ale i duża oszczędność
  10. Mam mało biżuterii – wolę kupić coś lepszego, a nie badziewne plastiki
Jeśli chodzi o minimalizm nie pędzę ślepo za modą, bo w końcu to moje życie i uważam, że nie należy patrzeć na innych tylko działać według swoich zasad. Nie wyróżniam się z tłumu swoją indywidualnością, ale powiedzenie “co ludzie powiedzą” działa na mnie jak płachta na byka. Powyższe zasady ułatwiły mi życie, zwłaszcza przelewanie swoich potrzeb, czy zachcianek na papier. A wierzcie mi, że nie ma nic gorszego niż zakupy pod wpływem chwili, bez przemyślenia, zwłaszcza, gdy ogarnia nas szaleństwo zakupowe. Kiedy dopada mnie mania kupowania, takie spisanie wszystkich zakupowych  zachcianek w postaci listy działa naprawdę otrzeźwiająco. Dodatkowo stwierdziłam, że dorosłam i moje nastawienie naprawdę się zmieniło. Wolę mieć mniej rzeczy, ale lepszej jakości. Nie kupuję czegoś co zaraz ma mi się rozlecieć, bo szkoda mi na to pieniędzy. Zamiast tego wolę wydać trochę więcej na coś co mi posłuży dłużej. Po prostu nie zadowalam się byle czym. Cieszę się, że nauczyłam się świadomego kupowania i mam wielką nadzieję, że już tak zostanie.
♥ ♥ ♥
Dajcie znać, jak to jest z Wami. Czy wasze szafy uginają się pod ciężarem niepotrzebnych rzeczy, czy ograniczacie chęć posiadania? 

Mam na imię Agnieszka i bardzo się cieszę, że udało Ci się trafić do mojego świata. Uwielbiam dobrą herbatę, koty i prostotę w każdej kwestii. A Ty co lubisz?

9 komentarzy

  • Produkt Natury

    Rany, jesteś normalnie moim odbiciem 🙂 Identycznie, punkt w punkt postępuję jak Ty. Normalnie nie mogę słuchać, jak koleżanki w pracy mówią, że idą coś kupić, bo promocja, bo będzie w zapasie. Zapasy to najgorsze co może być, nie żyjemy przecież na Kamczatce i wszystko jest dostępne w każdej chwili i praktycznie o każdym czasie 🙂

  • kashienka z OdkrywajacAmeryke.pl

    Mądry wpis. Sama w życiu kieruję się kilka z Twoich zasad. Przede wszystkim jedna rzecz, a porządna, dobrej jakości zamiast kilku badziewnych, które za chwilę będą zalegać w szafie. Inwenstuję tylko w klasyki na lata. I staram się nie kupować nic tylko dlatego, że jest to "okazja życia" 😉

    • Agnieszka

      Dziękuję 🙂 Takie miłe komentarze, zawsze dodają skrzydeł do dalszego działania. Masz rację klasyka to podstawa. Moda się zmienia i w następnym sezonie dana rzecz nie będzie już taka fajna. A klasyk zawsze będzie na czasie.

  • AneczkaBlog

    Bardzo mądry i fajny wpis 🙂 ja w pierwszej kolejności robię wszystkie opłaty odkładam pieniądze które na bieżąco idą na jedzenie, chemię, leki i dopiero ewentualnie przyjemności jak coś zostaje ale też nie wszystko bo odkładam 😉

    • Agnieszka

      Umiar to podstawa. Ja też zawsze staram się coś odłożyć, bo różnie w życiu bywa, a jak ma się swoje zaskórniaki to jakoś lżej na duszy 😉 nie jeden raz moje chomikowanie uratowało mi tyłek.

  • Paulenta

    U mnie sprawa jest skomplikowana, bo z jednej strony bardzo chcę mieć coś nowego, świeżego, czasem modnego. Jestem już zdecydowana, żeby to mieć, ale gdyż już finalizacja jest blisko to stwierdzam, że po co mi to… I odpuszczam. Czasami żałuję, ale przeważnie nie. A po kilku miesiącach znowu marudzę, że ciągle chodzę w tych samych, spranych ubraniach.

    • Agnieszka

      Z nami kobietami to już tak jest. Ja też mam takie momenty, że nie mam zupełnie ochoty na zakupy i taki stan potrafi trwać długo, a czasami to tyle rzeczy naraz mi się podoba, że z chęcią to pół sklepu bym wykupiła. Wtedy właśnie sprawdza się chciejlista 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.