Lifestyle

Moja jesienna wishlista ’17

Ostanie dni nie były dla mnie zbyt łatwe, ale powoli wracam do formy. Trudno mi było zabrać się do pisania, ale postanowiłam pomyśleć o czymś przyjemnym i zrobić coś czego od dawna bardzo chciałam, czyli moją pierwszą wishlistę. Oczywiście są to rzeczy bez których mogę spokojnie się obyć, ale przyjemnie byłoby posiadać. Tak na marginesie trochę się pomęczyłam z tą wishlistą i był moment, kiedy chciałam sobie odpuścić. Dobrze, że się nie poddałam, bo efekt wyszedł nawet fajny. Cieszę się, że zaczęłam przygodę z blogowaniem. Dużo nowych rzeczy się uczę, a jeśli mamy konkretny cel to i szybciej nauka idzie.

Lista nie jest zbyt długa, żeby trzymać swoją fantazję na wodzy. Staram się kupować w sposób przemyślany, bo zdrowy rozsądek to podstawa.

1. Czerwony sweter z perełkami

Lubię czerwony. Przeglądając swoją szafę stwierdziłam, że mało się w niej dzieje kolorystycznie. Mam jeden czerwony sweter, ale jest on teraz na mnie za duży, więc przyszła pora na inny. Często zaglądam na stronę Orsay i znalazłam takie cudeńko za 119,99 zł. Ciekawa jestem jak wygląda na żywo. Niby prosty sweterek, ale wyróżniający się, a przy tym nie za pstrokaty.

2. Koszula w kratę

Od dawna choruję na koszulę w kratę. Nawet dwa lata temu sobie kupiłam, ale teraz jest o wiele za duża. Po przejrzeniu szafy stwierdziłam, że muszę w taką się zapatrzyć, a jakby jeszcze miała jakąś aplikację lub koronkową wstawkę to już byłoby super. Znalazłam nawet fajną koszulę w Zarze za 139 zł. Nie wiem, czy się skuszę, czy poczekam na promocję.


3. Beżowe botki

Botki już mam, ale zauważyłam u siebie tendencję, że jeśli chodzi o jesień i zimę to kupuję czarne buty. Nawet jak idę z zamiarem kupienia czegoś w innym kolorze, to zawsze kończy się tak samo, ale pora zacząć to zmieniać. Dlatego postanowiłam, że moja kolejna para butów będzie w innym kolorze niż czarny, a takie beżowe botki od dawna mnie kuszą.

4. Czerwona matowa pomadka

Już dawno chciałam sprawić sobie czerwoną matową pomadkę. Nawet podczas indywidualnej lekcji makijażu miałam próby, który czerwień pasuje mi najbardziej. Mam zapisany numer i markę, ale jeszcze się nie zaopatrzyłam. Jesień jest akurat idealną porą roku, aby to marzenie spełnić.

5. Synchroline Thiospot Skin Roller sztyft

Używałam zimą i nie od razu się z nim polubiłam, ze względu na niezbyt przyjemny zapach. Odłożyłam do szuflady, ale po jakimś czasie się przełamałam i byłam mile zaskoczona działaniem, bo przebarwienia uległy znacznemu rozjaśnieniu. Stosowałam również krem z tej linii, ale nie byłam zadowolona tak jak z tego punktowego sztyftu. Cena też nie jest wygórowana, bo w Ziko kosztuje ok. 35 zł za 5 ml. Opakowanie małe, ale naprawdę wydajne. Oczywiście, w trakcie stosowania preparatów rozjaśniających przebarwienia trzeba pamiętać o ochronie przeciwsłonecznej, nawet jesienią i zimą.

6. Długo odwlekana wizyta u fryzjera

Oj i to bardzo długo. Ostatnio byłam u fryzjera tylko na strzyżeniu i miałam umówić się na październik. Październik dobiega końca, a ja dalej odwlekam wizytę. Dzięki poleceniu znalem fryzjerkę, która naprawdę mi odpowiada, ale trzeba kawałek dojechać i to najlepiej samochodem. Czekam, kiedy będę miała swoje autko i będę mogła spokojnie sama się tam wybrać, żeby nie być na łasce męża. Z kolei wiem, że jakbym pojechała jego samochodem, to pewnie nie byłby zadowolony i nie mógłby spokojnie usiedzieć na miejscu, a wizyta będzie trochę trwała, bo do cięcia dojdzie sombre. Dla świętego spokoju jeszcze trochę poczekam i pewnie już niebawem ten punkt zostanie odhaczony z mojej listy.


♥ ♥ ♥
 
Jestem ciekawa, czy macie swoje wishlisty i czy za każdym razem spełniacie swoje zachcianki zakupowe?

Mam na imię Agnieszka i bardzo się cieszę, że udało Ci się trafić do mojego świata. Uwielbiam dobrą herbatę, koty i prostotę w każdej kwestii. A Ty co lubisz?

13 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *