Moje największe lęki związane ze ślubem

Zaczynając przygotowania do ślubu nie tylko odczuwasz ogromną radość, ale też niepokój. Jest wiele rzeczy, które mogą pójść nie tak. Najważniejsze abyśmy w kryzysowych sytuacjach zachowali zimną krew i logicznie pomyśleli jak to naprawić. Również nasze czarne myśli niekoniecznie muszą się sprawdzić. 


Bałam się wielu rzeczy, ale z czasem muszę przyznać, że część tych leków była absurdalna i często na wyrost. Koniec końców odpowiednie planowanie i odrobina szczęścia sprawiły, że wszystko się udało mimo małych przeciwności. 

Dzisiaj chwila szczerości o tym czego najbardziej się obawiałam podczas przygotowań do ślubu i wesela. 

1. Będzie zimno i deszczowo

To najczęstsza obawa panien młodych. Bardzo bałam się deszczu, zwłaszcza, że nasz ślub był we wrześniu. Co prawda był to sam początek września, ale różnie to bywa z pogodą. Niestety na tydzień przed naszym ślubem pogoda była paskudna, było zimno i do tego deszczowo. Rozpoczęłam intensywne poszukiwania marynarki pasującej do sukni ślubnej. Na całe szczęście udało się. Marynarkę kupiłam w Orsayu, ale na wszelki wypadek nie odcinałam metki. Los jednak się do nas uśmiechnął i w dniu naszego ślubu pogoda była prześliczna. Nie było ani jednej chmurki zwiastującej deszcz i było cieplutko. Jednak, aby nie kusić losu i nie zezłościć księdza, że świecę gołymi ramionami w kościele, założyłam bolerko. Tak dla świętego spokoju. Po ślubie marynarkę zwróciłam.


2. Przytyję, przez co suknia ślubna nie będzie pasować 

Przed kupnem sukni miałam niestety wahania wagi i przytyło mi się. Suknię kupiłam na promocji i była tylko do skrócenia, dlatego przymiarkę miałam na miesiąc przed ślubem. Od momentu zakupu sukni ślubnej do Wielkiego Dnia, upłynęło kilka dobrych miesięcy. Wzięłam się za siebie i zrzuciłam parę kilogramów, aby lepiej wyglądać . Przed samym ślubem doszedł jeszcze stres przez co, jeszcze bardziej schudłam. Suknia była wiązana z tyłu, więc nie było obaw, że będzie za duża. Bardziej obawiałam się, że ledwo w nią wejdę. 

A jak było naprawdę? Suknia pasowała idealnie. Była to też zasługa kroju, na jaki się zdecydowałam, czyli gorsetu, który łatwo dostosować do figury. Gorzej byłoby, gdyby suknia była zapinana na guziki lub na zamek bez możliwości regulacji. 

3. Przed ślubem nie będę miała ładnej cery

Bardzo tego się bałam, że przed ślubem będę miała lawinę pryszczy. Niestety moje obawy się spełniły i na dwa tygodnie przed wymarzonym dniem zaczęło bardzo mnie wysypywać. Zachowałam zimną krew i postanowiłam z tym walczyć. W końcu dwa tygodnie to sporo czasu. Codziennie stosowałam maseczkę z kurkumy o której poczytać możecie TUTAJ i pomogło. W dniu ślubu nie miałam ani jednego pryszcza, a cera była wręcz idealna. Maseczka zdziałała cuda. 


4. Fryzjerka albo makijażystka zachoruje lub w ogóle nie przyjedzie

Każda Panna Młoda chce wyglądać pięknie w tym Wielkim Dniu. Początkowo chciałam poszukać fryzjerki i makijażystki, która przyjedzie do mnie do domu. Jednak moje obawy i czarne wizje spowodowały, że zdecydowałam się na to, że uczesze mnie w salonie moja fryzjerka, do której miałam pełne zaufanie. Makijaż wykonałam w tym samym salonie u makijażystki. Zebrałam o niej wcześniej wywiad i okazało się, że makijażystka miała same dobre opinii. Dzięki temu byłam spokojna.  

5. Przed samym ślubem coś się sypnie i nie będzie można tego naprawić


Niestety różne sytuacje się zdarzają i różni podwykonawcy. Na trzy dni przed ślubem zostaliśmy bez pokoi dla gości, bo niby zaszła pomyłka. W rzeczywistości było tak, że do właściciela zgłosiła się większa grupa osób i było to dla niego bardziej opłacalne. Niestety nie wszyscy są uczciwi. Bez skrupułów właściciel pozostawił nas bez pokoi dla gości weselnych, ale na całe szczęście oddał zaliczkę. Miałam już wizję rozkładania łóżek polowych w domu, ale udało się znaleźć pokoje i to jeszcze taniej i wszystko dobrze się skończyło. 

6. Któryś ze świadków nie przyjdzie przez co ślub się nie odbędzie

Nie wiem z czego wynikały te moje obawy. Chyba za dużo filmów się naoglądałam. Przed samym ślubem straszne czarne myśli przychodziły mi do głowy. Obawiałam się, że z jakieś przyczyny ślub się nie odbędzie. W rzeczywistości było tak, że świadkowie byli punktualni i ślub się odbył godnie z planem. Moje obawy były wyssane z palca. Czarne wizje wynikały raczej ze stresu i obawy przed tym, że coś się nie uda.


7. Na weselu będzie panowała sztywna atmosfera

Tego bardzo się obawiałam. Bałam się, że dużo osób nie przyjdzie pomimo potwierdzenia przybycia i tego, że goście nie będą się bawić. Mieliśmy dobrego DJ-a, który świetnie rozkręcił imprezę. Parkiet nie świecił pustkami i zabawa była przednia. Kolejna niespełniona obawa.

♥ ♥ ♥ 

A Wy miałyście bądź macie jakieś obawy?  Dajcie znać w komentarzach. 

Add a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *