Nowy cykl: „Maleńkie uczty”

Maleńkie uczty

Nie od dzisiaj wiadomo, że te drobne przyjemności, czyli tzw. „maleńkie uczty” wzbogacają nasz dzień i powodują, że życie staje się piękniejsze. Tak niewiele potrzeba by znaleźć chwile radości. 

Jedną z tajemnic szczęśliwego życia, są nieustanne maleńkie uczty. 

[Iris Murdoch]

Już od jakiegoś czasu bardzo popularne stało się duńskie słowo „hygge”. Choć nie da się dosłownie przetłumaczyć na język polski tego tajemniczego wyrazu na „h”, definicja jest prosta i bardzo prozaiczna. Hygge to chwile szczęścia, ciepła i bliskości, które można odnaleźć w codzienności.

Wszystkie te rzeczy i czynności są banalne, niby takie proste, wpisane w rutynę i naszą codzienność. Niestety coraz częściej zapominamy o tym. Wciąż chcemy mieć więcej, żyć wygodniej i dążymy do doskonałości, aby zostać lepszą wersją siebie. Dobrze jest rozwijać skrzydła, ale bez przesady. Niestety dążenie do ideału i coraz to wygodniejszego życia jest bardzo zgubne. Ciągle chcemy coś poprawiać, szukamy niezwykłych przeżyć i mocnych doznań. Przez chęć bycia doskonałym i tym najlepszym często wpadamy w kompleksy i co najgorsze przestajemy zauważać urok małych rzeczy wokół nas

Te małe rzeczy, które nas otaczają to właśnie dzięki swej prostocie są takie niezwykłe i dają tyle radości. Wystarczy tylko uważnie się rozejrzeć i zdać sobie z tego sprawę. Celebrowanie drobnych przyjemności jest niezwykle przyjemne. Postanowiłam, że na blogu powstanie cykl wpisów „maleńkie uczty”. Chcę dzielić się z Wami małymi przyjemnościami, które sprawiają, że dzień staje się piękniejszy mimo przeciwności losu. Mam nadzieję, że dołączycie do mnie. Pierwszy wpis z serii „maleńkie uczty” już niebawem! 

2 komentarze

Add a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *