Przegląd miesiąca #1/2020

podsumowanie miesiąca

Wydawałoby się, że niedawno rozpoczął się styczeń, a to już luty. Czas pędzi jak szalony, tydzień za tygodniem, a weekendy trwają zdecydowanie za krótko. Na szczęście czasami udaje mi się trochę zwolnić i mieć czas na przemyślenia i świadome podsumowania miesiąca. Uważam, że takie brawa dla nas samych są nam potrzebne.


Obejrzałam

Kilka kobiecych komedii, ale na wyróżnienie zasługuje Green Book, który nie tylko rozśmiesza, ale daje też dużo do myślenia o poczuciu inności.

Zrealizowałam

Powoli i swoim tempem wdrażam w swoje życie moją zimową listę zadań. W pierwszej kolejności skupiłam się na tym, aby do pracy coraz częściej zabierać domowe zupy. Kolejnym punktem był język angielki i choć nie zawsze udaje mi się mieć z nim styczność codziennie przez 15 minut, to nadal bardzo się staram i mam nawet nowy pomysł do wdrożenia, aby się udało.

 

Nauczyłam się

A raczej nadal uczę się hamować apetyt na słodycze. Cukier to podstępny przeciwnik i kiedy myślałam, że mam to już za sobą, że wygrałam, to moja słabość wróciła jak bumerang. Każdy dzień jest dla mnie wyzwaniem. Najważniejsze to uświadomić sobie, dlaczego to robimy. Ja np. widzę, że jak jem słodycze to moja energia i motywacja diametralnie spada. Nie cierpię tego stanu, dlatego warto walczyć ze swoim przeciwnikiem i nie poddawać się, mimo małych potknięć po drodze.

 

Kupiłam

Sporo nowych książek w okazyjnej cenie w Biedronce, a potem jeszcze kolejne trzy w Empiku. Tamten rok kompletnie zaniedbałam, jeśli chodzi o czytanie książek, ale ten będzie zupełnie inny. Uwielbiam kryminały i thrillery. Dobrze, że chociaż coś.

 

Przeczytałam

Coraz większy mrok” autorstwa Hoover Colleen. Ten psychologiczny thriller, pochłonęłam jednym tchem. To, co autorka robi z bohaterami, jak opowiada ich historię, nie pozwala się oderwać od lektury, a zakończenie wbija w fotel. Książka warta uwagi, jeśli jeszcze nie czytaliście.

 

Słuchałam

Wszystkiego po trochu, swoich myśli, intuicji i błogiej ciszy, która panowała w mieszkaniu, kiedy nie było sąsiadów i nie wrzeszczało ich dziecko. Nie mam do nich o to pretensji, tylko ogromnie im współczuję. 

 

Chciałabym

Bardziej się zorganizować, aby więcej pisać. Na moim blogu ukazuje się jeden wpis tygodniowo i wiem, że jest to trochę za mało. Ciężko zabrać mi się do pisania w tygodniu, ale może jakiś złoty środek uda mi się znaleźć. Jest to dla mnie odskocznia od codzienności i czysta przyjemność. Niekiedy jednak słowa nie układają się w całość, a w głowie panuje pustka.

 

A jak Wam minął styczeń? Co ciekawego przeczytaliście lub obejrzeliście? 
 

Aga

Mam na imię Agnieszka i bardzo się cieszę, że udało Ci się trafić do mojego świata. Uwielbiam dobrą herbatę, koty i prostotę w każdej kwestii. A Ty co lubisz?

Może Ci się również spodoba

27 komentarzy

  1. Ja też się przymierzam do green book. 🙂
    Obejrzałam “Ty” na Netflixie, przeczytałam jakieś 4 książki (co przy małym dziecku jest sporym wyzwaniem) i odpoczęłam:)

  2. Green Book to bardzo przyjemny film wart obejrzenia 😉

  3. Chocolade pisze:

    Mi również ciężko jest zabrać się za pisanie w tygodniu 😛

  4. O, taka wojna z cukrem i mnie by się przydała. Zdecydowanie.
    Ja sobie też obiecałam więcej systematycznej pracy nad blogiem. Póki co daję radę, ale piszę też pracę magisterską, więc nie wiem, jak mi to pójdzie dalej i czy praca nie zdominuje wszystkiego. Na razie podzieliłam sobie pisanie na małe odcinki, więc może się uda wszystko pogodzić.

  5. Klara pisze:

    Nie czytałam jeszcze żadnej książki tej autorki, ale jak nadrobie moja czytelnicza liste to mysle, ze sie skusze 🙂
    U mnie styczen minal zdecydowanie za szybko i niestety dwa tygodnie byłam bez energii i nie zbyt dobrze wspominam ten miesiac, choc jestem zadowolona, ze udalo mi sie przeczytac 12 książek 🙂

  6. Asia pisze:

    mi zleciał na sprzataniu i gotowaniu, hehe

  7. aGwer pisze:

    Bardzo, bardzo lubię książki Hoover i przeczytałam ich naprawdę bardzo dużo. Tę z Twojego wpisu oczywiście też czytałam 😀 Teraz czekam na polską wersję “Gdyby nie ty” – mam nadzieję, że będzie fajna! 🙂

  8. ja na cukier nie umiem się zobojętnić, więc szacun, że chociaż trochę CI się udaje !

  9. Bożena pisze:

    Prowadzę dwa blogi i też daję co tydzień nowy wpis, to znaczy wypada na każdym jeden wpis raz na dwa tygodnie. Ktoś powiedziałby, że mało, ale tyle jestem w stanie “obrobić”. Prawdę mówiąc lubię zaglądać na wiele blogów, ale trochę jestem zdeprymowana tym, że niektórzy piszą codziennie – lubię ich, ale nie jestem w stanie codziennie wszędzie zaglądać. Jeśli nie zarabiamy na blogu i nie zależy nam na zarabianiu, to nie chyba ma potrzeby się tak spinać… Może lepiej zacząć pisać w tym czasie teksty na sprzedaż np. na GoodContent.

  10. Majorka pisze:

    Mi również styczeń minął błyskawicznie. Może dlatego, że do 07.01 miałam wolne 🙂 Bardzo podobają mi się twoje listy i podsumowania miesiąca, wydaje mi się, że to bardzo rozwijające i również planuję sobie taką zrobić na luty 🙂

  11. coosure pisze:

    Oczywiście, że są potrzebne! Ja uwielbiam podsumowania u siebie i u innych 🙂 Poznaje ich życie, ich miesiące, dnie 🙂 a u siebie po protsu traktuje jak dobry rachunek sumienia ☺ Nie oglądałam, zapisuje! No cukier uzależnia, też miałam z nim problem.. minął, ale czasami wraca i cięzko wygrać 😡 Wspieram z całych sił!
    nie pisz też na siłę, bo w końcu dopadnie Cie taka niemoc.. że opadną siły, pojawiaj się Ty – a wena na pisanie przyjdzie 🙂 Wiem co mówię, bo kiedyś jak dodałam 1 wpis miesięcznie to dobrze, a teraz liczby idą w górę ;D

    • Aga pisze:

      Dziękuję za miłe słowa i wsparcie 😉 O tym, że nic na siłę to doskonale wiem, bo już miałam taki okres, że się wypaliłam i pożegnałam się z blogiem na pół roku, ale wróciłam, bo brakowało mi tego. Pozdrawiam 😊

  12. ohh,ja tez bym sie chciała bardziej zmobilizować 😀 zeby wiecej pisać na bloga! 😀 i chciałąbym słuchac wiecej podcastów! w tym drzemie siła i potęga 😀

  13. Cherry Belle pisze:

    Oj tak, warto polować na książkowe promocje 🙂

  14. Hamowanie apetytu na słodycze jest megatrudne – kilka razy mi się udało, ale ostatnio jestem… uzależniona od ciasta marchewkowego. I co zrobisz – nic nie zrobisz 😉

  15. Beti pisze:

    Muszę w końcu obejrzeć Green book 🙂

  16. Kathy Leonia pisze:

    słyszałam wiele dobrego o Green Book. Muszę to obejrzeć:)

  17. Samara pisze:

    Mi też styczeń minął bardzo szybko, zdecydowanie za szybko. Green Book planuje obejrzeć już od bardzo dawna, ale ciągle o tym zapominam. Muszę w końcu to nadrobić! 🙂

  18. Kathy Leonia pisze:

    ja ze słodyczami zauważyłam, że jak utrzymuję stały poziom najedzenia, to nie mam ochoty na nic słodkiego:) a jak jem nieregularnie to napady na słodkie są o wiele częstsze

  19. Agata pisze:

    Mi styczne zleciał nawet nie wiem kiedy. O green book dużo dobrego słyszałam. Ja tez chce sie zmotywować do częstszych wpisów na blogu 😀

  20. SYS pisze:

    w styczniu czytałam głównie skrypty na uczelnię więc nic ciekawego 😛 ochotę na słodycze mam raczej bardziej okresowo. Mogę nie jeść dwa miesiące a potem jak mnie najdzie to zjem całą tabliczkę czekolady 😛

  21. Muszę obejrzec Green book 🙂

  22. Zarysowana pisze:

    Uwielbiam książki Colleen Hoover. Każda jej powieść wbija mnie w fotel. Świetne podsumowanie miesiąca 🙂

  23. Magdalena pisze:

    Mi jakoś za szybko minął ten styczeń. Za szybko! Ale to był całkiem dobry miesiąc!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *