Przegląd miesiąca #6/2019

podsumowanie miesiąca - czerwiec

Tak, jutro już pierwszy dzień lipca, więc tradycyjnie nadszedł czas na podsumowanie miesiąca. Wysokie temperatury nie odpuszczaną, ale jak dla mnie mogłoby się ochłodzić o te kilka stopni, ale nie ma co narzekać. 

 

Zrealizowałam

Czerwiec był miesiącem wprowadzania nowych zasad i oswajania się z dietą dla insulinoopornych. Naprawdę myślałam, że będzie gorzej, ale jak zobaczyłam rozpiskę swojej diety stwierdziłam, że nie ma czego się bać. Poznaję nowe smaki i o niebo lepiej się czuję. Zrzuciłam też 4 kg, bez głodzenia się. Moja dieta jest naprawdę zróżnicowana, a napady głodu minęły, co uważam za duży sukces.

 

Obejrzałam

Byłam z mężem na występie kabaretu Hrabi „Cyrkuśniki”. Śmiechu było co niemiara. Poza tym w tym miesiącu skupiłam się raczej na czytaniu przeróżnych artykułów na temat cukru i odżywania w insulinooporności. Dlatego też nie było żadnych nowości filmowych, ale nie ubolewam z tego powodu, bo zawsze można nadrobić zaległości.

 

Uczyłam się

Uczyłam się pić kawę bez mleka, co kiedyś było dla mnie nie do pomyślenia. Od miesiąca nie jem też słodyczy. Pierwsze 2 tygodnie nie były pod tym względem łatwe, ale teraz nie mam już zachcianek i detoks cukrowy naprawdę się opłacił. Uczyłam się też pić odpowiednią ilość wody. Jestem naprawdę dumna z moich małych sukcesów.

 

Kupiłam

Nie szaleję na wyprzedażach. Kupiłam sobie jedną bluzkę, która po pierwszym praniu się zbiegła. Wkurzyłam się na maksa. Najfajniejszym zakupem tego miesiąca był bilet na „Jezioro Łabędzie” w wykonaniu legendarnego Moscow City Ballet. Spektakl odbędzie się dopiero w grudniu, ale naprawdę sporo biletów zostało już wykupionych. Dopisało mi szczęście i trafiłam na fajne miejsce. To było moje najskrytsze marzenie, które się spełni.

 

Słuchałam

Wieczorami uwielbiałam wsłuchiwać się w ciszę na balkonie i oddawać się zadumie. Warto choć trochę zwolnić tempo życia.

 

Chciałabym

Aby kolejne stawiane sobie wyzwania kończyły się sukcesem, ale wszystko małymi krokami. Ostatnio było różnie i często dopadał mnie wisielczy nastrój, ale pozbierałam się. Chciałabym też przestać patrzeć na siebie przez pryzmat moich niedoskonałości i nie mam na myśli tutaj wygląd, ale umiejętności, osiągnięcia i potknięcia. Moją największą wadą jest to, że jestem zbyt surowa dla siebie, co często kończy się brakiem pewności siebie,    

 

A Wam jak minął czerwiec? Coś ciekawego Was spotkało?

13 komentarzy

Add a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *