Ślubne pomysły mojego męża #2

Dzisiaj kolejna część ślubnych pomysłów mojego męża. Kilka będzie z kategorii handmade. Przyznam się, że podczas przygotowań i planowania tego wyjątkowego dnia nie podejrzewałam, że Wojtek będzie chciał sam coś zrobić na nasz ślub. Bardzo mnie zaskoczył, ale pozytywnie. Wprawdzie do jednego pomysłu byłam nieszczególnie przekonana, ale po namyśle stwierdziłam, że dawka humoru przyda się na weselu, aby trochę rozbawić gości i rozładować sztywną atmosferę, która zawsze panuje na samym początku. Cieszę się, że mój mąż wprowadził kilka elementów, które spodobały się również innym. Może nie jest to długa lista, ale wiem, że naprawdę się postarał i trochę czasu temu poświęcił.

1. Nauka pierwszego tańca

Nie sądziłam, że pójdziemy na taki kurs. Mieliśmy się tylko pobujać do wolnej piosenki i tyle. Powiedzmy sobie szczerze, ale mój mąż nie umie tańczyć i zawsze twierdzi, że jemu muzyka nie przeszkadza w tańcu. Podczas naszych domowych prób sam powiedział, że chciałby iść na taki kurs, ale nie po to żeby nauczyć się jakiegoś skomplikowanego układu tylko, żeby poczuć się trochę pewniej na parkiecie. Na olx.pl znalazłam ofertę indywidualnej lekcji nauki tańca i cała nasza nauka nie wyszła aż tak drogo, bo coś w granicach 700 zł. Za jedną godzinę indywidualnej lekcji płaciliśmy 35 zł i każde nasze spotkanie trwało 2 godziny. W sumie było 10 spotkań. Uważam, że to była dobra decyzja, bo trochę umiejętności nam zostało 😃

2. Zawieszki na alkohol z poczuciem humoru

Ten pomysł zbytnio nie przypadł mi do gustu. W tajemnicy przede mną
przez cały rok przy okazji surfowania po internecie Wojtek zapisywał na
dysku śmieszne teksty związane ze ślubem. Potem zrobił szablony
humorystycznych zawieszek na alkohol i pokazał mi miesiąc przed ślubem.
Mina mi zrzedła jak to zobaczyłam. Pa dłuższym namyśle zgodziłam się, bo
w końcu trochę humoru nigdy nie zaszkodzi. Pomogłam wybrać papier i
asystowałam przy wykonaniu zawieszek. No dobra mój mąż sam je zrobił. Ja
tylko zaakceptowałam wykonanie. Trochę więcej o zawieszkach ślubnych
możecie poczytać TUTAJ, a więcej o ich wykonaniu jest TU.
Tak na marginesie to wszyscy goście od razu zgadli, że to był pomysł
Wojtka. Chyba muszę trochę popracować nad swoim poczuciem humoru 😉

3. Szato De Bimber 

To akurat wyskoczyło tak przed samym ślubem. Nie wszystkie sale weselne zgadzają się na alkohol bez akcyzy i to jest zupełnie zrozumiałe. Mój mąż miał znajomego, który wraz ze swoim ojcem robił bimber. Wójtowi posmakował, bo miał posmak waniliowo – orzechowy. Postanowił, że będzie na naszym ślubie na stole z winami jako dodatkowa atrakcja, oczywiście za uprzednią zgodą właścicieli sali. Bimber przelaliśmy do dużej, szklanej butelki i Wojtek zrobił szablon etykiety. Potem kupiliśmy papier samoprzylepny, wydrukowaliśmy etykietę i powstało Szato De Bimber. 

4. Wybuchowe obrączki

Oczywiście zdjęć obrączek wśród granatów, broni i łusek nie mogło zabraknąć. Taki miłośnik jak mój mąż nie mógł sobie tego odpuścić i naszej pani fotograf wszystko przygotował, a ona miała to wszystko uwiecznić na zdjęciach. Mojej mamie ten pomysł się zupełnie nie podobał i na głos zastanawiała się po co to. W końcu widziały gały co brały i wiedziałam, że mój Wojtek ma tego typu zainteresowania i to zaakceptowałam. Uważam, że w życiu pasja jest bardzo ważna i nie wolno nikomu zabraniać i podcinać skrzydeł. 

Na tym kończę listę ślubnych pomysłów mojego męża. Było trochę z humorem, trochę militarnie i trochę na poważnie. Cieszę się, że mój mąż wykazał inicjatywę i zaangażował się w organizację naszego ślubu i wesela. Jak przeglądam zdjęcia to nie chce mi się wierzyć, że to tak szybko minęło. Zostały wspomnienia i to bardzo miłe.

PS mój mąż często też powtarza „nigdy się nie śmiej z pomysłów swojego męża, bo jesteś jednym z nich” 😉  

♥ ♥ ♥

Add a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *