Zumba – dlaczego między nami nie zaiskrzyło?

Tyle zachwytów słyszałam na temat zumby, że sama postanowiłam zaspokoić swoją ciekawość. Skoro ten fenomen już tyle trwa, to coś w tym musi być. Generalnie byłam nastawiona bardzo pozytywnie. Za pierwszym razem poszło mi kiepsko i też kiepsko się bawiłam. No, ale pierwsze koty za płoty. Skoro się przełamałam to za drugim razem powinno pójść lepiej. Był drugi, trzeci i czwarty raz
  
Była fajna muzyka i wdzięcznie poruszające się instruktorki. Może i jest przy tym sporo śmiechu, może faktycznie można się przy tym świetnie bawić. Naprawdę chciałam to poczuć. Chciałam! Ale nie poczułam. 
 
 
Zamiast tego czułam się jakbym połknęła kij od szczotki. Oni w prawo, a ja w lewo, myliłam kroki i się wkurzałam. Oni kręcili tyłkiem, a ja czułam się co najmniej idiotycznie. Zobaczyłam, wypróbowałam i wiem, że ta forma ruchu kompletnie mi nie pasuje. Ważne jest to, aby dobrze się bawić, a zamiast dobrej zabawy była tylko irytacja. Po prostu nie mam „drygu” do układów choreograficznych i tyle. 
 
Potrafię zrozumieć, że ktoś się w tym odnajduje. Potrafię zrozumieć, że dzięki zumbie ludzie się ruszają i tracą zbędne kilogramy. Wiem, że w tym wszystkim nie chodzi o ogarnianie kroków i bycie perfekcyjnym. Trzeba dać się porwać muzyce i poczuć fun. Ja tego funu nie poczułam. Nie poczułam tych endorfin, które niby wydzielają się podczas tańca. Wolę jednak zajęcia na których nie będę miała problemu z powtórzeniem układu.
 
Większość miłośników zumby nie potrafi zrozumieć, że komuś ta forma ruchu może się nie podobać. Cóż… nie należny nikogo przekonywać na siłę. Warto poszukać sportu, który nam odpowiada. Dlatego zamiast marudzić ciągle próbuję czegoś nowego. Przekonałam się na własnej skórze, że zumba nie jest dla każdego. 
 
A Wy lubicie Zumbę? Jaką formę ćwiczeń lubicie najbardziej? 
 

Aga

Mam na imię Agnieszka i bardzo się cieszę, że udało Ci się trafić do mojego świata. Uwielbiam dobrą herbatę, koty i prostotę w każdej kwestii. A Ty co lubisz?

Może Ci się również spodoba

13 komentarzy

  1. aGwer pisze:

    Bardzo mnie ciągnie do Zumby i mam nadzieję, że kiedyś tego spróbuję 🙂

  2. Gdy mieszkałam w Pl to z chęcią chodziłam na ZUMBE. Być może, dlatego bo ja uwielbiam tańczyć 😉

  3. Ja miałam tylko jedno podejście i to w domu hehehe

  4. Osobiście też jakoś z Zumbą nie mogę się zaprzyjażnić- nie do końca mój klimat zajęc sportowych – tańczyć lubię, ale zumba jakoś mi nie leży więc aboslutnie Cię rozumiem.

  5. Beata pisze:

    Ja się już wybieram i wybieram na zumbę i wybrać się nie mogę 🙂

  6. Właśnie ten brak koordynacji ruchów u mnie powoduje że do zumby jakoś nie pałam sympatią. A może po prostu nie znalazłam jeszcze fajnej instruktorki…
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

  7. Ja nigdy nie byłam na zumbie, ale jakoś sobie nie wyobrażam 😀

  8. Chyba nie ma takich ćwiczeń, które pokocha każdy. Na zumbie nie byłam, ale u mnie zdecydowanie lepiej sprawdzają się ćwiczenia solo, w domowym zaciszu.

  9. Sakura pisze:

    Nigdy nie byłam na takich zajęciach ale wiem że to nie dla mnie 😀 ja wole ćwiczyć w domku sama nie lubię gdy ktoś na mnie patrzy przy ćwiczeniach 😀 Pozdrawiam 🙂

  10. Kochana, mnie też zumba ewidentnie nie przypadła do gustu ;( uwielbiam tanieć, uwielbiam zajęcia z choreografia ale zumba to istny bałagan, każdy się trzęsie na swoje kopyto, podskakuje nieskładnie do tego ścisk i tłok! Nie, nie lubię zumby! 🙂

  11. Chocolade pisze:

    Ja nawet nie próbuję 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *